Tym razem bez przygotowań, godzin spędzonych w studio, starannie zrobionego makijażu czy zapierającej dech w piersiach stylizacji…Tym razem wystąpiła przed obiektywem moja siostrzenica Ula, która moim zdaniem ma zadatki na modelkę
Jak na profesjonalną modelkę przystało współpraca podczas sesji przebiegła bez żadnych problemów.
Ta spontaniczna sesja rodzinna była też pierwszym testem nowego nabytku, czyli filtru szarego zmiennego. Jak już pewnie parę razy wspominałem, uwielbiam magię małej głębi ostrości. Bez filtra szarego, raczej nie zrobimy zdjęć przy przesłonie rzędu F1.4 – F2.0 w słoneczny dzień przy czasie ekspozycji 1/250sekundy.Przy zakupie miałem dylemat czy kupić filtr o średnicy 77mm i stosować redukcje, czy od razu kupić (tańszy) filtr średnicy 58mm. Wybór padł na ten drugi, bo pasuje do 50 F1.4 i będzie też pasował do 85 F1.8, do którego zakupu co raz bardziej dojrzewam![]()
Jednym z minusów stosowania takich parametrów jest mniejsza rozdzielczość, ostrość zdjęć, co jeszcze bardziej się uwypukla przy zdjęciach małych dzieci….ale po kilku próbach udało się zrobić całkiem sympatyczne zdjęcia. Efekty załączone poniżej.
PS. Gościnnie na jednym zdjęciu wystąpił mały Jaś – nowy kolega Uli![]()






© 2012 Marcin Grela
brak komentarzy